RSS
sobota, 14 lutego 2009
Czipy

Skopiowałem z http://prawda2.info/index.php

Bądźmy ometkowani!

Opublikowano: 2009-02-12 10:15:00
Znane z supermarketów metki RFID wkrótce bardzo ułatwią nam codzienne życie. Będziemy mogli sprawdzić, gdzie zapodzialiśmy klucze albo co w danej chwili robią nasi znajomi. Jednocześnie stanowią one jednak kolejne poważne zagrożenie dla naszej prywatności.

Autor: Mariusz Sikorski

Musisz wybiec na ważne spotkanie, a zapodziała się teczka z potrzebnymi dokumentami? Coraz mniej czasu do odjazdu pociągu, a ty nie wiesz, gdzie masz portfel? Zamiast w popłochu przetrząsać wszystkie zakamarki, zwyczajnie wystarczy podejść do komputera albo zerknąć na ekran komórki, by zlokalizować wszystkie zguby. Oczywiście jest jeden warunek: na wszystkich przedmiotach trzeba nakleić namierzane zdalnie metki RFID.

Metki nie tylko w supermarkecie

Dzisiaj technologię RFID (Radio-Frequency Identification) wykorzystuje się głównie w hipermarketach do zapobiegania drobnym kradzieżom. Gdy towar oznaczony etykietą RFID – często nazywaną radiowym kodem kreskowym – minie bramkę, w której zamontowany jest odbiornik fal radiowych, wszczynany jest alarm. To jednak wyjątkowo prymitywne zastosowanie RFID.

Tymczasem w tej technologii drzemie o wiele większy potencjał. Na metkach można bowiem zapisywać informacje, które później zostaną zdalnie odczytane przez czujniki. Trwają już testy bramek w sklepie potrafiących podliczać zawartość naszego koszyka. Każdy produkt ma na elektronicznej metce zapisaną cenę – wystarczy przejechać przez bramkę, by kasjerka wiedziała, ile łącznie musimy zapłacić za zakupy.

Na lotnisku Heathrow w Londynie metki radiowe wyparły kody kreskowe, które wcześniej służyły do śledzenia bagaży. Na niektórych lotniskach testuje się też "bezprzewodowe" dokumenty z metkami RFID, które pozwalają zdalnie ustalić tożsamość mijających kontrolę paszportową osób.

Namierzanie rzeczy i ludzi

Z myślą o bardziej wysublimowanych zastosowaniach RFID prowadzi badania grupa naukowców z Uniwersytetu Waszyngtona pracująca pod kierownictwem Polki – dr Magdaleny Balazinskiej – w ramach projektu "Ekosystem RFID". Miejsce przeprowadzania eksperymentu to budynek biblioteki Uniwersytetu Waszyngtona o powierzchni 5 tys. metrów kwadratowych. Zainstalowano tam ponad 200 odbiorników radiowych. Potrzeba ich tak dużo, bowiem czujnik jest na razie w stanie odczytać metkę tylko z odległości kilku metrów.

To i tak lepiej niż w przypadku urządzeń zamontowanych w bramkach antykradzieżowych. Tam zasięg wynosi nie więcej niż pół metra. Bramki w sklepach wykorzystują bowiem częstotliwość 125 kHz. Prototypowe urządzenia w bibliotece pracują na częstotliwości 5,8 GHZ, co daje zasięg do ok. 6 metrów. To pozwala na szersze wykorzystanie technologii, wykraczające poza wyłapywanie drobnych złodziejaszków.

W ramach projektu "Ekosystem RFID" metkami oznaczono również... ludzi. Do eksperymentu zgłosiło się 50 ochotników, którzy przez cały czas noszą radiowe kody kreskowe przy sobie. Dzięki temu system wie, gdzie w danej chwili się znajdują, a nawet co robią!

Specjalnie do tego celu napisana aplikacja potrafi analizować zachowanie oznaczonych ludzi. Na przykład gdy dwie osoby idą korytarzem i, mijając się, odwrócą się w swoim kierunku i przystaną, to system odczyta takie zachowanie jako pogawędkę. Inny przykład: gdy kilka osób siedzi razem przy stole w kantynie w porze lunchu, w systemie pojawi się informacja, że właśnie wspólnie jedzą posiłek. Przygotowano także wersje aplikacji do telefonów komórkowych. Dzięki temu uczestnicy projektu mogą na bieżąco sprawdzać, gdzie są ich znajomi i co prawdopodobnie akurat robią.

Jednym z ometkowanych ochotników jest sama dr Magdalena Balazinska. Dzięki temu studenci zawsze wiedzą, gdzie jej szukać. Balazinska jest zdania, że w ciągu najbliższych 5 lat technologia RFID zrobi sporą karierę. A jej zastosowań jest bez liku. Bardzo nęcąca wydaje się wizja, w której taki zestaw kupujemy w sklepie i sami montujemy w domu. A przynajmniej nęcąca będzie dla każdego, kto choć raz spędził wiele godzin na szukaniu jakiegoś drobiazgu. Odbiornik RFID mógłby zostać nawet dodatkiem do rutera sieci bezprzewodowej WLAN. Odebrane przez niego informacje, np. właśnie o pozycji poszczególnych przedmiotów, byłyby następnie wizualizowane na ekranie telewizora, komputera czy nawet telefonu komórkowego.
Radiowa sieć społecznościowa

Możliwości bezprzewodowych metek można rozszerzać. Studenci Uniwersytetu Waszyngtona piszą własne aplikacje współpracujące z systemem. Do najciekawszych należy RFIDer. To coś w rodzaju sieci społecznościowej. RFIDer wysyła powiadomienia o tym, co robią nasi znajomi. Można ustawić powiadomienie o tym, że któraś z osób znajdujących się na liście znajomych zbliża się do nas.

Inny student napisał prostą aplikację, która integruje się z kalendarzem Google’a. Dzięki temu można prowadzić bardzo dokładny dziennik opisując, co robiliśmy w różnych porach dnia, nie wciskając nawet jednego klawisza na klawiaturze. "Możesz do tego zajrzeć dzień czy miesiąc później i sprawdzić, co robiłeś tego dnia. Co więcej, można wygenerować statystyki, z kim spędzałeś ostatnio najwięcej czasu" – wyjaśnia Evan Welbourne, doktorant na wydziale informatyki i technologii komputerowych, twórca aplikacji.

Analogiczna aplikacja powstała na potrzeby Twittera. To największa na świecie sieć mikroblogów, w których użytkownicy informują w możliwie krótki sposób o tym, co robią. Na dobrą sprawę ta aplikacja potrafi prowadzić taki mikroblog za ometkowaną osobę. Niewykluczone nawet, że w niedalekiej przyszłości Facebook czy Nasza-Klasa będą oferować kolejny widget – "poinformuj znajomych, co aktualnie robisz, przyklej sobie metkę". Dzięki temu wybrani członkowie społeczności dowiedzą się, że jemy śniadanie, kąpiemy się albo oglądamy telewizję.

W firmie Wielkiego Brata

Niektóre pomysły na zastosowanie nowej technologii rodzą watpliwości. Najwięcej kontrowersji wzbudza pomysł metkowania ludzi. Teoretycznie jest to wspaniałe rozwiązanie dla wielkich korporacji i fabryk. Dzięki możliwości sprawdzenia w dowolnej chwili, co robią pracownicy, można lepiej zaplanować ich obowiązki albo przesunąć ich do innych zadań. Szef, widząc na przykład, że pracownicy jednej linii produkcyjnej co chwila robią sobie przerwę na papierosa, a inni non stop pracują, mógłby lepiej dobrać członków poszczególnych ekip. Sami pracownicy zyskaliby też użyteczne narzędzie ułatwiające im współpracę z kolegami: szukając współpracownika, mogliby błyskawicznie ustalić, na którym piętrze i w którym pokoju się znajduje.

Byłoby to jednak równocześnie ograniczenie prywatności – w porównaniu z tym obowiązek noszenia służbowej komórki albo służbowy samochód z nadajnikiem GPS wydają się błahostką. Z drugiej strony pewnie wiele osób dobrowolnie zdecydowałoby się na taką elektroniczną smycz, by ich bliscy mieli możliwość sprawdzenia, co aktualnie robią.

Naukowcy odpierają jednak zarzuty o tworzenie narzędzi, których nie powstydziłby się orwellowski Wielki Brat. Intensywnie pracują bowiem także nad zapewnieniem prywatności. Na przykład firmy mogłyby instalować systemy, które zbierałyby informacje o pracownikach (co robią w ciągu dnia i jak wykonują swoje obowiązki), lecz te dane nie dotyczyłyby pojedynczych osób, a całej zbiorowości. Naukowcy współpracują także z legislatorami, przygotowując rozwiązania prawne, które zapewnią prywatność ometkowanym pracownikom.

18:14, waha123
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 lutego 2009
Kochana unia...cud na wisłą

I k...a budzą się yntelygenci, którym wmówiono "wspólną europę"...

W wyniku nieudolności rządu Donalda Tuska spełniają się najgorsze przepowiednie eurosceptyków. Nie dość, że urzędnicy z nadania PO–PSL pozyskali ze środków unijnych o 20 mld zł mniej, niż zakładał budżet, to jeszcze w ciągu ostatnich pięciu miesięcy Polacy dopłacili do Unii Europejskiej ponad 1,5 mld zł!

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kolejny-cud-Tuska-doplacamy-do-Unii,wid,10813058,wiadomosc_prasa.html

17:21, waha123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 stycznia 2009
New World Order

Nie wierzcie w "czarnego papieża"...pacynki na sznureczkach

http://www.youtube.com/watch?v=YLiJAgCaLXw&eurl=http://www.wykop.pl/link/129702/kissinger-wzywa-obame-do-ustanowienia-nowego-porzadku-swiata-pl

Omnipotenci
Kryzys poderwał PIS do ofensywy propagandowej. Tym razem wykroczono poza zwyczajową krytykę braku działań ze strony PO i zaproponowana pakiet „narzędzi”, które zdaniem PIS powinny być użyte dla wsparcia gospodarki. Stworzenie zwane politykiem, ma nieodpartą potrzebę wypowiadania się na każdy temat, w każdych okolicznościach, wychodząc z słusznego skądinąd przekonania, że polityk którego nie słychać nie istnieje w świadomości wyborców. Zarzut braku działań ze strony rządu jest absurdalny wobec faktu, iż właśnie nadmiar działań rządów ( redystrybucja nadwyżek z dziedzin o wysokiej efektywności do dziedzin o ujemnej stopie zwrotu) do spółki z bankami centralnymi jest przyczyną rozlewającego się kryzysu finansowego (mechanizm opisałem w artykule „Ucieczka do nikąd”). W tym przypadku popuszczanie pary w gwizdek ze strony PO jest najlepszą strategią z możliwych. Natomiast PIS-owski program wspierania gospodarki to przejaw etatystycznego przekonania o nieograniczonych zdolnościach sprawczych rządu. Zwykle słyszymy narzekania na deficyty pieniężne, żaden nie piśnie, iż brakuje mu rozumu. Nie słyszałem by któryś z nich przyznał się że w jakiejś sprawie nie będzie się wypowiadał bo się na tym nie zna.
Powie ktoś, że stanowiska wypracowują doradcy będący autorytetami w poszczególnych naukach. W ciągu ostatnich stu lat w naszej ekonomii dominował Keynesowski socjalizm z 40 letnią przerwą na marksistowską mieszankę firmowaną przez Langego. Wyjątkiem była tzw. Szkoła Krakowska (Adam Krzyżanowski, Adam Heydel) zepchnięta w cień przez dominujących etatystów. Trudno się więc dziwić, że różnice między specjalistami sprowadzają się wyłącznie do zalecanych sposobów interwencji rządu. Model którymi posługują się specjaliści ignoruje fakt, że wybory konsumentów są efektem ich indywidualnych skal wartości. Skale te są nieporównywalne i mniej lub bardziej zmienne pod wpływem różnych indywidualnych okoliczności. To powoduje, że nigdy nie mamy pewności z jakim przyjęciem spotka się nowy produkt, nowa sztuka, książka, nowe poglądy. Do pewnego stopnia można wspomagać się reklamą, ale to tylko przesuwa problem na wyższy poziom, bo dalej nie jesteśmy pewni jaki rodzaj reklamy będzie skuteczny. W świecie nieokreśloności i permanentnej niepewności każde działanie obciążone jest ryzykiem. Za większością zrealizowanych pomysłów stała wiara w sukces a nie racjonalne, do końca uzasadnione przesłanki. Dlatego ciągle rosną majątki 100 najbogatszych ludzi świata tylko, że to nie ci sami co byli poprzednio, majątek wielu z nich „wyparował”. Nawet w okresie koniunktury, każdego dnia powstaje tysiące nowych firm i równocześnie plajtuje porównywalna ilość projektów nietrafionych. I na nic się zda pomoc państwa, przykładem niech będzie los technicznych cudeniek-samolotu „Concord” , sieci telefonii satelitarnej „Irydium” tunelu pod kanałem La Manche. Mimo potężnego wsparcia ze strony rządów nie osiągnęły one oczekiwanej rentowności.

Dlatego zapytam skąd rząd będzie wiedział które przedsiębiorstwa wpadły w kłopoty bo konsumenci wstrzymali się od zakupu ze względu na kryzys, a które kierując się fałszywymi informacjami z rynku w okresie boomu zainwestowały w nierentowną produkcję. Jedynym sposobem by to sprawdzić jest zmniejszenie obciążeń podatkowych bo tylko konsumenci potrafią wskazać jakie są ich względnie trwałe preferencji i które przedsiębiorstwa zasługują na pomoc.
Polityką zajmują się ludzie z przedziału cwaniak-pożyteczny ideowy idiota. Bywa, że ci co uważa się za cwaniaków pełnią faktycznie rolę pożytecznych idiotów. Bo pozory biorą za rzeczywistość, bo zadawalają się prostymi wyjaśnieniami o ile tylko są zgodne z ich projekcją stanu rzeczy, przekonani o niezawodności swej intuicji.
Trudno założyć, że tylko niewielka grupka zwolenników „ekonomii austriackiej” zna i rozumie mechanizmy wywołujące cykliczne kryzysy gospodarcze. Wiedzę te posiadali już władcy fałszujący bite przez siebie monety ( prawo Kopernika-Greshama). Wiedział o tym też założyciel pierwszego komercyjnego banku centralnego z licencją na emisją pieniądza w Stanach Zjednoczonych Robert Morris (1781r.) .Dysponował on wtedy nieograniczoną władzą ekonomiczna i finansową, którą osiągnął dzięki dostawom dla wojska podczas wojny (a kto w Iraku?). Drukując bez opamiętania pieniądze z niczego, był bliski ustanowienia rządów autorytarnych ale przegrał bo utracił wpływy polityczne. Jego pomysły udało się zrealizować dopiero w 1913r. oligarchom finansjery ( Morgan, Rockefeller, Kuhn, Loeb) gdy przekonali prezydenta Wilsona do przepchania w Kongresie ustawy o Rezerwie Federalnej.
Wiedzę o faktycznych przyczynach cyklicznych kryzysów posiada długoletni szef rezerwy federalnej Alan Greenspan ( zwolennik poglądów Anny Rand oraz standardu złota).Dlatego jego oświadczenie złożone w Kongresie, że działał w przekonaniu iż mechanizmy rynkowe same zaradzą kryzysowi, jest podwójnym kłamstwem. Po pierwsze gdy obniżył stopy procentowe w 2003r. w reakcji na wcześniejszy kryzys na rynku nowych technologii musiał wiedzieć że skutkować to będzie nadmierną akcją kredytową a w konsekwencji nowym kryzysem. Po drugie program taniego budownictwa wspierany przez rząd nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem i nie rynek tu zawinił tylko poczucie pełnej bezkarności bankierów. Pytanie dlaczego Greenspan skłamał nurtowało mnie do czasu aż w trakcie lektury „Władcy świta” Wprost Nr3 przeczytałem następujące zdanie „David Rockefeller otwarcie wzywał do ustanowienia globalnego rządu już na początku lat 90.’Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko co potrzebujemy to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy Światowy Porządek’”.
W tym momencie szereg katastroficznych wydarzeń nabrało sensu: 11 września, „kryzys finansowy”, walka z terroryzmem , kłamstwa Greenspana, błyskotliwa kariera Al Gora i zmian klimatycznych ( gdzieś znikła dziura ozonowa) , tolerancja dla chamstwa Palikota. Nie przypadkiem poprzednikiem Greenspana w FED, był Poul Volcker współzałożyciel komisji trójstronnej, a 6 z 7 prezesów Banku Światowego po 1973r było jej członkami. Nie dziwią również mnożące się ostatnio wypowiedzi czołowych polityków o potrzebie stworzenia światowego centrum kontroli nad rynkiem finansowym, bo liberalizm zawiódł.
Dążenie do panowania nad światem jest tak stare jak ludzkość. Wszystkie warianty faszyzm, leninizm, maoizm z wersją Pol Pota poniosły fiasko do weryfikacji pozostało twierdzenie Trockiego, że wieczną szczęśliwość da się wprowadzić tylko poprzez rządy światowe.
O wynik ewentualnego „eksperymentu” jestem spokojny. Potrzebę wolności można czasowo zdusić, można nią manipulować ale w ostatecznym rachunku totalitaryzm przegrywa z naturalnymi mechanizmami wpisanymi w naturę rzeczy-jeśli cokolwiek ma się rozwijać to musi mieć możliwość wyboru a tylko rozwój chroni przed rozpadem i destrukcją.

Wojciech Czarniecki 14.01.2009
wczar@interia.pl

21:06, waha123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 stycznia 2009
Idzie syf....

Znalazłem fajny wierszyk w sieci o "chodzącej miłości"...

Wiersz o "naszym" słońcu Peru


Na tapczanie siedzi Donek
nic nie robi cały dzionek.
O, wypraszam to sobie
Jak to, ja nic nie robię?
"Faktu" nie zredagowałem?
W głowę się nie podrapałem?
A w sejmie może nie ziewnąłem?
Marychą się nie zaciągnąłem?
Nie obaliłem z Grzesiem flaszki?
Co to? To tylko igraszki?
Krwi honorowo nie oddałem?
samolotu nie zabierałem?
Czapeczki nie nałożyłem?
Toastu nie wychyliłem?
Nie schowałem się za Nowaka?
To co? Robota nijaka?
Orlika nie otwierałem?
A w piłke to co? Nie pograłem?
Przed Angelą nie dygnąłem?
O Euro nie chlapnąłem?
Uśmiechnąłem się w tefałenie
Co to? To 'nic nie robienie'?
Kto poprzedników rozliczał?
Kto obietnice wyliczał?
Kto marzył i śnił o cudzie?
Wreszcie doceńcie to, ludzie!
Kto gadał przez 3 godziny
To co? To tylko są kpiny?
A Mędrca sam nie wybrałem?
Prezydenta nie połajałem?
Palcem mu nie pogroziłem?
Sondaży nie prześledziłem?
Nie pochwaliłem Palikota?
To co jak nie ciężka robota?
Biedny ten nasz premier Donek,
pracował jak wół cały dzionek.
A może , drodzy rodacy,
odbierzmy mu nadmiar tej pracy
i tak przy wyborczej wiośnie
pogońmy go tam , gdzie pieprz rośnie!

Coraz gorzej....

15:01, waha123
Link Komentarze (1) »
środa, 17 grudnia 2008
Brednie o dwutlenku węgla

Bredzenie o "Co2"

http://pl.youtube.com/watch?v=AIqEV3J87Ro cz1
http://pl.youtube.com/watch?v=9IKCvfOuriw cz2
http://pl.youtube.com/watch?v=kP1maFTGP_U cz3
http://pl.youtube.com/watch?v=AdjRIhBAfSg cz4

Kopiujcie i rzucajcie znajomym....

21:32, waha123
Link Komentarze (1) »
środa, 10 grudnia 2008
To już nie jest "czeski film"

Jak się rozmawia na unijnych salonach? Cohn Bendit myśli, że jest nadal na paryskiej barykadzie, a irlandzki polityk ignoruje decyzję swoich rodaków. To cud, że Vaclavowi Klausowi nie puściły nerwy.

Jako pierwsi przedstawiamy w języku polskim zapis dyskusji, o której mówi cała polityczna Europa. Miała miejsce w piątek 5 grudnia w Pradze, gdzie prezydent Czech Vaclav Klaus był w skandaliczny sposób pouczany przez oficjeli Unii Europejskiej.

Vaclav Klaus:

Bardzo się cieszę, że mogę Was dzisiaj przywitać na Zamku Praskim. Szczególnie mnie cieszy możliwość dyskusji dlatego, że wiem jak moje poglądy i postawy są w mediach często demonizowane i przedstawiane w sposób karykaturalny. Jest to szansa byśmy mogli bezpośrednio i bez zakłóceń przedyskutować swoje postawy. Jestem tym, który zawsze mówił, że dla członkostwa Republiki Czeskiej w Unii Europejskiej nie ma alternatywy. To ja byłem tym, który w 1996 roku złożył do premiera Dinima wniosek Czech o przystąpienie do UE. To ja podpisałem Traktat Akcesyjny. Stoimy na progu czeskiego przewodnictwa w UE. Jestem przekonany, że z tym sobie bez problemów poradzimy. Rząd i inne organy władzy Republiki Czeskiej są na to przewodnictwo odpowiednio przygotowane.

Hans-Gert Pöttering:

Dziękujemy za przyjęcie. Jestem w Parlamencie Europejskim od 1979 roku, całe swoje życie jestem „na usługach Europy". To, że Czechy są obecnie państwem członkowskim UE, a wkrótce będą przewodniczyć Unii Europejskiej to cud, o którym przed trzydziestu laty nam się nawet nie śniło. Chciałbym przeprosić w imieniu kolegi Josepha Daula, który jest na wcześniej zaplanowanej wizycie w Finlandii, ale rozumiem, że osobiście spotkaliście się tutaj na Zamku Praskim kilka tygodni temu. Jest tradycją, że każdy z członków Konferencji PE będzie miał podczas przyjęcia krótkie słowo i możliwość zadania pytań. Proszę najpierw kolegę Schulza.

Martin Schulz:

W imieniu socjaldemokratów chciałbym powiedzieć, że jesteśmy gotowi wesprzeć czeską prezydencję, która nie będzie łatwa. Będzie ona miała wpływ na nadchodzącą kampanię wyborczą do PE oraz długo dyskutowane problemy, których w UE nie można rozwiązać. Chodzi o pakiet klimatyczny, mimo że Francja ma ambicję wynegocjowania tej kwestii jeszcze przed końcem roku. Potem Traktat Lizboński, co do którego jest duża różnica zdań między Czechami a stanowiskiem PE. Europejscy socjaliści będą walczyć o to, aby był ratyfikowany. Traktat Lizboński jest konieczny, nieunikniony, absolutnie niezbędny. Wiem, że w tym względzie ma Pan poniekąd kontrowersyjne poglądy, panie Prezydencie.

Vaclav Klaus:

(żartobliwie) Przecież mnie znacie, ja nie jestem kontrowersyjny.

Martin Schulz:

(także żartobliwie) Ja jestem obecnie w PE znany z tego, że nie jestem kontrowersyjny, więc będziemy się rozumieli.

Graham Watson:

Panie Prezydencie, my wszyscy znamy niemiecki, angielski, francuski, hiszpański i włoski. Różnorodność językowa jest w Unii Europejskiej wielką wartością. Życzymy Waszej prezydencji sukcesu. Będzie w niej dominować konieczność poradzenia sobie z kryzysem finansowym i ekonomicznym. Ważne jest, aby kontynuować agendę lizbońską. Historia pokazała, że znalezienie rozwiązania umożliwia europejska solidarność, która pozwoliła nam zatrzymać wejście Rosji do Gruzji, która pozwoliła na znalezienie rozwiązania kryzysu finansowego. Większość dzisiejszych problemów ma charakter ponadnarodowy i ich rozwiązanie można znaleźć na poziomie ponadnarodowym. Możemy mieć odmienne poglądy ws. architektury „europejskiego domu", ale ważne jest, aby ten dom był zbudowany.

Daniel Cohn-Bendit:

Przyniosłem Panu flagę, którą tu najwyraźniej wszędzie macie na Zamku Praskim. To jest flaga Unii Europejskiej, tak ją postawię tutaj przed Panem. To będzie trudne przewodniczenie. Czechy będą miały do czynienia z projektem dyrektywy ws. prawa pracy i pakietem klimatycznym. Pakiet klimatyczny UE reprezentuje mniejszą cząstkę, niż byśmy sobie życzyli. To konieczne, aby tego minimum dotrzymać. Jestem przekonany, że zmiany klimatyczne stanowią nie tylko zagrożenie, ale i niebezpieczeństwo dla dalszego rozwoju planety. Opieram się na poglądzie naukowym i zgodzie większości w PE. Wiem, że się Pan ze mną nie zgodzi. Może Pan wierzyć, w co chce, ja jestem przekonany, że globalne ocieplenie jest rzeczywistością, nie jest to kwestia mojej wiary. Traktat Lizboński: Pana pogląd na to mnie nie interesuje, chcę wiedzieć, co pan zrobi, aby zatwierdził go czeski sejm i senat. Będzie Pan respektował demokratyczną wolę przedstawicieli narodu? Będzie Pan musiał to podpisać.

Co więcej, chcę, aby Pan mi wyjaśnił, jaki jest poziom Pana przyjaźni w panem Declan Ganley'em z Irlandii. Jak może Pan się spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest jasne, kto go opłaca? Będąc na swoim stanowisku, nie może się Pan z nim spotykać. To jest człowiek, którego majątek pochodzi z wątpliwych źródeł i chce je teraz wykorzystać na finansowanie swojej kampanii wyborczej do PE.



Vaclav Klaus:

Muszę powiedzieć, że tym tonem nikt jeszcze ze mną tutaj nie mówił przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest Pan tutaj na paryskich barykadach. Sądziłem, że taki styl komunikacji wobec nas skończył się 19 lat temu (razem z upadkiem komunizmu - przyp. Fronda.pl). Widzę, że się myliłem. Ja bym sobie nie pozwolił pytać Pana, z czego jest finansowana działalność Zielonych. Jeśli zależy Panu na racjonalnej dyskusji przez te pół godziny, które mamy na negocjacje, proszę Panie Przewodniczący oddać słowo dalszym osobom.



Hans-Gert Pötering:

Nie, my mamy dosyć czasu. Mój kolega będzie kontynuował, ponieważ każdy z członków będzie pytał Pana o co tylko chce. (Do Cohn-Bendita) Proszę kontynuować.


Vaclav Klaus:

To niewiarygodne, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem.



Daniel Cohn-Bendit:

Pan mnie jeszcze tutaj nie gościł. Z prezydentem Havlem rozumieliśmy się zawsze bardzo dobrze. A co mi Pan powie o swoim stanowisku w sprawie prawa antydyskryminacyjnego? Co do naszych finansów jeszcze będę Pana instruował.



Brian Crowley:

Ja jestem z Irlandii i jestem członkiem tamtejszej partii rządzącej. Mój ojciec walczył całe życie o niepodległość przeciw brytyjskiej dominacji. Wielu moich krewnych straciło z tego powodu życie. Mogę sobie zatem pozwolić, żeby powiedzieć, że Irlandczycy chcą Traktatu Lizbońskiego. Przez fakt, że po przyjeździe do Irlandii spotkał się Pan z Ganley'em, dopuścił się Pan obrazy irlandzkiego narodu. Ten człowiek nie wykazał, z czego finansował swoją kampanię. Spotkać się z kimś, kto nie posiada mandatu z wyboru jest niebywałą zniewagą narodu irlandzkiego. Chcę Pana po prostu poinformować, jak to odczuwają Irlandczycy.

Życzę Panu, aby był Pan w stanie wykonać program Waszego przewodnictwa. Aby udało się Wam osiągnąć to, czego życzy Pan obywatelom europejskim.



Francis Wurz:

Francuski prezydent powiedział, że tarcza antyrakietowa nie jest dobra dla Europy. Chciałbym zapytać Pana o Pańskie stanowisko w tej sprawie, Panie Prezydencie.



Hanne Dahl:

Panie Prezydencie, dziękuję. Ja nie dam Panu żadnej flagi, ponieważ w moim kraju uważa się za słuszne dawać razem z własną flagą także flagę gospodarza, to w złym tonie darować jedną flagę. Pan Pöttering pewnie Panu powie, że w wielu kwestiach ja nie dokonuję przeglądu Konferencji przewodniczących PE, ale bardzo się cieszę, że się z Panem spotykam osobiście. Nie zgadzamy się z polityką klimatyczną, ani z koncepcją gospodarki rynkowej w Unii Europejskiej.

Jak już Pan powiedział, istnieje potrzeba, aby nie był Pan demonizowany w Europie, a to, co dziś od pana usłyszałem, mnie zadowala. Nie jest Pan demonem, ale odważnym prezydentem, który broni swoich poglądów. Zgadzam się z Panem, że debatę należy w Europie kontynuować. Jest koniecznością, żeby zapewnić wysoką frekwencję wyborczą w nadchodzących wyborach do PE. Jest koniecznością, aby w Unii Europejskiej była możliwość sprzeciwu. Jest możliwość sprzeciwu wobec jakiejś dyrektywy, ale nie można sprzeciwić się traktatom. Jestem dumny z tego, że nie przyjęliście wszystkiego, co przychodzi z Brukseli.


Irena Belohorská:

Ja będę mówić po angielsku, chociaż wiem, że pan prezydent zrozumiałby mnie, gdybym mówiła po słowacku. Traktat z Nicei jest traktatem dla 15 krajów, ale Unia się rozszerzyła. Traktat Lizboński jest traktatem dla 27 krajów i dlatego jestem niezadowolona z tego, że najwyższy przedstawiciel jednego z nowych krajów członkowskich występuje przeciw temu właśnie traktatowi, nad którym wspólnie pracowaliśmy.



Vaclav Klaus:

Dziękuję za to nowe doświadczenie, które zyskałem spotkając się tu z Państwem. Nie przypuszczałem, że coś takiego jest możliwe i w ciągu ostatnich 19 lat nic podobnego nie przeżyłem. Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w demokracji, ale w UE doprawdy działa post-demokracja. Mówili Państwo o wartościach europejskich. Wartością europejską jest przede wszystkim wolność i demokracja, zwłaszcza poszanowanie dla obywateli państw członkowskich UE. To jest dziś w UE szczególnie istotne. Trzeba tego bronić i starać się o to.

Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, co myśli większość obywateli Republiki Czeskiej, że dla nas, dla członkostwa w UE nie ma alternatywy. To ja składałem wniosek o nasze przystąpienie do UE w 1996 roku, a w 2003 roku podpisałem Traktat Akcesyjny.

Porozumienie w ramach Unii ma jednak mnóstwo alternatyw. Uznawać jedno z nich za święte, nienaruszalne, w sprawie którego nie wolno zadawać pytań, krytykować go, stoi w sprzeczności z samą istotą Europy.

Jeśli chodzi o Traktat Lizboński, chciałbym przypomnieć, że nie jest on jeszcze ratyfikowany nawet w Niemczech. Traktat konstytucyjny, za który uważany jest Lizboński, w referendum odrzucony został wolą dwóch innych krajów. Jeżeli pan Crowley mówi o zniewadze irlandzkich wyborców, to muszę z kolei przypomnieć, że największą zniewagą wobec irlandzkiego elektoratu jest nierespektowanie tego, co zostało przegłosowane w czerwcowym referendum ws. Traktatu Lizbońskiego. Ja spotkałem się w Irlandii z kimś, za kim stoi zdanie większości w kraju, a Pan, panie Crowley, jest rzecznikiem poglądów, które w Irlandii są mniejszościowe. To jest namacalny wynik referendum.


Brian Crowley:

Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej.

Vaclav Klaus:

Ja nie spekuluję o poglądach Irlandczyków. Ja tylko stwierdzam, jakie są wymierne dane o ich stanowisku, wynikające z referendum.
Odnośnie Traktatu Lizbońskiego - u nas nie jest on ratyfikowany dlatego, że o nim nie zdecydował nasz parlament. O to nie należy winić prezydenta. Poczekajmy na decyzje obu izb parlamentu, to jest aktualna faza procesu ratyfikacyjnego, w którym prezydent republiki nie odgrywa żadnej roli. Na dzień dzisiejszy nie mogę podpisać traktatu, bo nie leży na moim stole. Najpierw musi o tym zdecydować parlament. Dopiero wtedy ja będę się tą sprawą zajmował. Jeśli chodzi o pakiet klimatyczny, czeski rząd będzie się w tej sprawie kierował zasadą racjonalności.

Prawo antydyskryminacyjne - jestem przekonany, że to jest radykalnie złe prawo, ale ja na jego przyjęcie, nawet gdybym chciał, nie mam wpływu. Jest w parlamencie i tam nie ma większości potrzebnej do jego przyjęcia.


Pan Watson wspomniał o agendzie lizbońskiej - to już rzecz prawie zapomniana. I słusznie zapomniana.

Kryzys finansowy - jestem przekonany, że w sprawie kryzysu finansowego czeski rząd będzie po stronie zwolenników racjonalnych kroków. Nie byłoby mądrym krokiem, żeby pod pretekstem walki z kryzysem, likwidować wolny rynek. Myślę, że Republika Czeska jest w tym wypadku w korzystnej sytuacji. Doświadczyła kryzysu finansowego i bankowego w latach 1997-98. Banki od tego czasu zachowywały się bardzo odpowiedzialnie i nie są dzisiaj tak mocno narażone na ryzyko. Teraz okazuje się to być zaletą.

Odnośnie radaru - w tym wypadku Czechy mają swobodę decyzji i same wybiorą, co jest dla nich odpowiednie. Dla wielu ludzi u nas i dla mnie także, to jest kwestia promocji więzi transatlantyckich. Mam nadzieję, że w dającej się przewidzieć przyszłości ratyfikujemy odpowiednią umowę.


Hans-Gert Pöttering:

Jeszcze przed moją ostatnią wypowiedzią oddam słowo koledze Schulzowi.

Martin Schulz:

Unia Europejska jest unią suwerennych państw, a nie federacją. Z tego, co Pan mówił rozumiem, że irlandzkie „nie" dla Traktatu, trzeba respektować. Co jednak z szacunkiem wobec głosów wyborców w Hiszpanii, w Luksemburgu, którzy znaczną większością głosów powiedzieli Traktatowi Lizbońskiemu „tak"?

Vaclav Klaus:

W UE jeszcze obowiązuje zasada jednomyślności, więc trzeba ją respektować. Unia może funkcjonować tylko wtedy, o ile respektowane są jej własne reguły i zasady. Należy wrócić do deklaracji z Laeken i renegocjować Traktat Lizboński. Istnieje potrzeba decentralizacji, rozmów o tym, jak przywrócić władzę na poziomie państw członkowskich, bliżej ich obywateli, jak przejść od poziomu superpaństwa do poziomu międzyrządowego.

Hans-Gert Pöttering:

Jeszcze zanim powiem ostatnie słowo chciałbym powiedzieć, że Konferencja Przewodniczących PE dyskutowała o terminie Pana wystąpienia w PE i proponuje Panu 19 lutego. W kwietniu postaramy się o wystąpienie prezydenta a USA, a parlament ma ostatnie posiedzenie 7 maja.

Wreszcie chciałbym coś powiedzieć i opuścić ten pokój na dobre. To, żeby Pan nas porównywał do Związku Sowieckiego, jest więcej niż niedopuszczalne. Każdy z nas ma swoje głębokie zakorzenienie w swoim kraju i w naszych okręgach wyborczych. Chodzi nam o wolność i demokrację, o pojednanie w Europie. My popieramy czeskie przewodnictwo, mamy dobrą wolę i nie jesteśmy naiwni.

Vaclav Klaus:

Ja nie porównywałem Was ze Związkiem Sowieckim, słowo Związek Sowiecki nie wypowiedziałem. Powiedziałem natomiast, że takiej atmosfery i stylu negocjacji, jak dzisiejszy, nie doświadczyłem doprawdy przez minionych 19 lat w Republice Czeskiej.

Dziękuję Panom za możliwość spotkania z Wami, jako posłami PE. Jest to doświadczenie odmienne od tych, które mam ze spotkań z prezydentami i premierami krajów członkowskich UE.

Zródło http://fronda.pl/news/czytaj/skandal_w_pradze

To już nie jest "czeski film".....



11:50, waha123
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2008
Nowe cuda

Szukuje się nowy cud.... http://wiadomosci.onet.pl/1873683,11,item.html

Wezmą się za łby, czy nie? Oto jest pytanie

13:14, waha123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 listopada 2008
Wybory w Usa

Habemus papam.....

Pamiętajmy, że

“Nasze społeczeństwo jest rządzone przez psychicznie chorych ludzi, którzy mają podobnie zboczone cele. Sądzę, że jesteśmy rządzeni przez maniaków kierujących się maniakalnymi celami oraz myślę, że ryzykuję zamknięcie, jako umysłowo chory za to, że o tym mówię. To, jest właśnie najbardziej chore w tym wszystkim.”
– John Lennon, zanim został zamordowany przez Marka Davida Chapmana, asasyna kontrolowanego przez CIA.

Psychopaci odegrali niebagatelną rolę w rozwoju cywilizacji ponieważ są psychologicznie zaprogramowani tak, aby kłamać, zabijać, krzywdzić czyli powodować ogromne cierpienia u innych ludzi, bez poczucia jakichkolwiek wyrzutów sumienia z tego powodu. Wynalazca cywilizacji – pierwszy wódz plemienny, któremu udało się wyprać mózgi armii kontrolowanych masowych morderców – był z całą pewnością genetycznym psychopatą. Od tego czasu psychopaci osiągnęli znaczną przewagę nad nie-psychopatami w walce o władze w cywilizowanych hierarchiach – a szczególnie w hierarchiach wojskowych.
http://patrz.pl/filmy/zmierzch-psychopatow

Nie dajcie się zrobić w "czarnego papieża"...wybawcę wszystkich ludzi

11:34, waha123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2008
www.prawda2.info

Jesteśmy świadkami praktyk złodziejskich na niespotykaną dotąd skalę. Marionetkowy rząd tuskowy ma aktualnie w sondażach chyba z 69% poparcia a może nawet 89%...zależy kto robi badanie....dla przypomnienia

Nowe autostrady zbudowane przez rząd Tuska: 0 km

Śmiertelne ofiary wypadków drogowych: 3800 (do 31.07.2008)

Liczba Polaków, którzy wrócili z Irlandii: brak danych

Podatek liniowy: wycofany

Cud gospodarczy: czekamy

Expo 2012: klęska

Długość expose premiera: 185 min.

Liczba obietnic: 73

10:47, waha123
Link Komentarze (5) »
niedziela, 12 października 2008
Czipowanie bydła hodowlanego

Przepraszam Czytelników tego bloga, że ostatnio nie za często tu piszę...niestety tak wszystko przyśpiesza, że nie ze wszystkim daję radę...zapraszam na http://prawda2.info/viewtopic.php?t=3055&start=500 gdzie na bieżąco analizowana jest sytuacja "kryzysu finansowego".....

15:29, waha123
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 października 2008
Kryzys w Polsce nadchodzi

Mało strasznie mam czasu ostatno....

Krzysztof Lewandowski
Bez przemocy


Radość dawania tego, co się posiada, jest warunkowana potrzebą osoby obdarowywanej otrzymywania tego, co jest dawane. Gdy "dajemy" coś, czego ktoś nie potrzebuje albo nie chce, albo czego nie mamy, w istocie uczestniczymy w przemocy.
Miejsce obustronnej radości wymiany zajmuje wtedy lęk. Jest to lęk zarówno autorów owej przemocy przed konsekwencjami karmicznymi własnych czynów, jak i lęk ofiar, które nie wiedzą, jak sobie radzić z paradoksem systuacji, wynikającym z jej opisywania przy pomocy terminów, którym nadawane są znaczenia odmienne od ogólnie przyjętych. Przymuszanie do wzięcia, traktowane jako dawanie, jest taką właśnie manipulacją znaczeniami.

W języku polityki mieszanie w pojęciach nazywa się demagogią. Gdy USA atakują Irak, nazywa się to "przynoszeniem wolności". Podobnie, walizki ekonomicznych "bomb kredytowych", wwożone do Polski od 1989 r. przez Jeffreya Sachsa i jemu podobnych doradców, nazywano "pomocą gospodarczą", mimo że "pomoc" ta była wymuszona szantażem ekonomicznym nie przyznania kredytów na obsługę znacznego już w tamtych czasach długu zagranicznego.
Ten akt "pomocy" spowodował szybką utratę przez Polaków ich majątku narodowego oraz suwerenności politycznej i z pewnością nie był "chciany" przez obywateli, którzy - poprzez swoich przedstawicieli - godzili się na podyktowane warunki, aby uniknąć losu Jugosławii, która się na nie nie zgodziła i przez niewidzialny but ekonomii została zgnieciona.

http://www.swietoradosci.most.org.pl/alter/lewandowski_bez-przemocy.htm

20:31, waha123
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2008
7 rocznica zbrodni WTC

 

Do zastanowienia i przemyślenia.... http://prawda2.info/prawda/11_wrzesnia.html

No, dyskusja na http://www.wykop.pl/ się zaczęła.... http://www.wykop.pl/link/92774/rocznica-11-wrzesnia-7-lat-propagandy-klamstw

13:19, waha123
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 września 2008
Tajemnica WTC?

http://www.zbawienie.com/911.htm

13:42, waha123
Link Dodaj komentarz »